piątek, 15 lutego 2019

12 lutego br - zmarła Zosia . Miała 103 lata. Piękny wiek. Doskonały umysł.Podupadła natychmiast na zdrowiu, kiedy nagle zjawiła się jej wnuczka z Anglii. Podżyrowała jej kredyt, po czym musiała  za nią spłacać, bo uciekła od zobowiązań. Jako że stulatkowie otrzymują 3600 emerytury - to chyba sporo z jej długu spłaciła. Ale   nie miała oporów, by, bez uprzedzenia wrócić. Tego już Zosia nie wytrzymała. Cała rodzina mnie zawiodła NIKT mi nie  zaanonsował jej  śmierci. Zrobiła to Mycha, a tak nawet nie wiedziałabym o jej śmierci. Nie omieszkam im to wypomnieć. Na pewno przyjadą na pogrzeb - wszak to rodzinna guru. Ciekawe, czy mnie o tym uprzedzą ? Nie będę miała czym ich ugościć, bo nie byłam przygotowana na odwiedziny. No, i dobrze, bo nikomu nawet do gly nie przyszło, że oto ostatnia z Dogirdówien - mieszka w tym samym mieście, co guru i wegetuje w domu starców. Nikomu. Wanda obwieściła, że może do mnie wpaść późnym wieczorem w przeddzień pogrzebu , po przyjeździe, z córką do Wrocławia pociągiem, ale ja jej podziękowałam za "szczere chęci".  To Ona  mi dyktuje, kiedy może ze mną się spotkać, a nie pyta, kiedy Ja mogę lub chcę się z nią zobaczyć w tej sytuacji.
Straciłam do niej całą, nagromadzoną sympatię.
U Cieciorów wszystko OK - bardzo się cieszę.

piątek, 8 lutego 2019

JESTEM SFRUSTROWANA

Nie mogę znieść  tej bezczelnej - zmasowanej, bezprzykładnej  nagonki na PiS. Ktoś musi płacić tym napastującym i rozwścieczonym awanturnikom niezłą kasę  za wyczyny , przekraczające prawo albo jest to motłoch wywodzący się  z esbekowskich  rodzin, pozbawionych wysokich emerytur. Bo kto inny mógłby z takim zacietrzewieniem dążyć do obalenia rządu ? Byli lizusy  dawnej, złodziejskiej władzy, dającej rozgrabiać  państwo - sprzedawczyki i zdrajcy,  nie znający słowa "patriotyzm" - wyzbyci z wszelkiej etyki, moralności - łasi tylko na profity i to gigantyczne... Kiedy wreszcie pozbędziemy się tych swołoczy i czy to nastąpi  jeszcze za mego żywota ? Tak bym chciała, tak bardzo , że trudno mi to wyrazić w słowach. Marne są jednak widoki na poprawę Rzeczypospolitej. 
Wczoraj zmarł b. premier Olszewski. Dwa lata starszy ode mnie. Zasłużony wielce dla Polski i Polaków patriota, dobry Człowiek.
    Moje akcje  maleją. Coraz jestem słabsza przez nieopuszczające mnie dolegliwości. Trwa to dobrych kilka miesięcy. Jedyny pozytyw - to pozbycie się stanu zapalnego dróg moczowych przez łykanie niezliczonej ilości pastylek.Natomiast nawracające przeziębienie, nieustający kaszel - pozbawił mnie całkowicie sił. Przy tym niekończąca się bezsenność... Szczęściem  oboje Cieciorowie - po operacjach - dochodzą do przytomności i zwyżki  kondycji. Powolutku, ale to już coś.







p

wtorek, 15 stycznia 2019

OJ, DZIEJE SIĘ , DZIEJE - W POLSCE - NIENAWIŚĆ, NA ŚWIECIE TERRORYZM.

Nożownik zadźgał Adamowicza - prezydenta 
Gdańska. Wina po stronie nożownika, ale i brak ochrony ze strony organizatora (Owsiak ? Złożył  dymisję z  prezesury Orkiestrze i obwiniał wszystkich o napastliwość, chamstwo - tylko nie siebie.  Charakterystyczna cecha. KTOŚ, ale nie my, nie ja.  Zrobiono z niego półboga, a to pomysł propagandowy ex-władzy. I jak obliczył dobry matematyk,  państwo wydaje nie mniej forsy na nią, całą otoczkę, niż zarabia.  Ale jaka to nadzwyczajna  reklama światowa ! Wszyscy pieją na cześć Owsiaka, a ten, jak pajac - nadyma się, biega, wrzeszczy, obraża  swoich antagonistów i biadoli, że sam obrywa. Nie lubię tego faceta. I tak będzie dyrygował orkiestrą z drugiego szeregu.  I czuł się nadal  kacykiem tego propagandowego scenariusza. Ludzie, prywatnie,  dają na cele charytatywne o wiele więcej forsy, niż Owsiak, zawdzięczając  swoim tysiącom pomagierów, zdoła uzbierać. Ot, niedawno - na  ratowanie dziewczynki, której  życie mogła uratować operacja - ludziska  uzbierali w mig 4 mil. złotych -  bez rozgłosu i nadymania się.  Jasne, że i ta , owsiakowa impreza przydaje się, bo sprzęt , który nabywają jest bezwzględnie potrzebny wielu szpitalom, dzięki którym  diagnostyka jest lepsza, skuteczniejsza, nieodzowna. Ale zajrzyjcie, ludziska ,  za kurtynę i zobaczycie drugie dno. Jest bardziej szarawa, niż   flesze wszystkich świateł , rozbłyskujących kolorami, przy których zabito ... człowieka. Lubię i uznaję prawdę - nie znoszę fałszu i obłudy.                      

poniedziałek, 14 stycznia 2019

WRESZCIE ZNALAZŁAM DOSTĘP DO BLOGA

WRESZCIE ZNALAZŁAM WEJŚCIE I MOŻLIWOŚĆ OTWARCIA NOWEGO POSTU.  NA SAMYM KOŃCU STRONY, KIEDY WSZYSTKIE BLOGI , DO KTÓRYCH  PISYWAŁAM  MIAŁY WSZYSTKIE  DOJŚCIA Z PRZODU. 
  CAŁY CZAS LECZĘ  ZAPALENIE DRÓG MOCZOWYCH. JEDEN ANTYBIOTYK NIE POMÓGŁ, FURAGINY TAKŻE, A NASZE, "GENIALNE" LEKARKI  NAWET SIĘ ZE MNA NIE KONTAKTUJĄC WYPISAŁY NASTĘPNĄ RECEPTĘ  PENICILINOWĄ, NA KTÓRĄ MAM UCZULENIE, WIĘC MUSIAŁAM ODDAĆ.  TWIERDZĄ, ŻE NIC INNEGO NIE MAJĄ I ZNÓW KTÓRAŚ PRZYPISAŁA FURAGIN, ALE BEZ  KONSULTACJI ZE MNĄ I W REZULTACIE  NIE WIEM, JAK APLIKOWAĆ.  WZIĘŁAM  INFORMACJE Z ULOTKI I  STAMTĄD CZERPIĘ WIEDZĘ  O TYM, JAK MAM GO ZAŻYWAĆ. NASTĘPNIE POWINNI ZNÓW SPRAWDZIĆ MOCZ, A POTEM PRZYPISYWAĆ MI TEN FURAGIN DO ROKU ! WSZYSTKIE ZABIEGI MUSZĘ ZAŁATWIAĆ SAMA, BO ANI MYŚLĄ  MI POMAGAĆ.
   WCZORAJ PODŹGALI ADAMOWICZA - PREZYDENTA GDAŃSKA. WREDNE  TO-TO, ALE ŻEBY  TAK  GO ZAŁATWIĆ ? MA USZKODZONE  SERCE , PRZEPONĘ I BRZUCH. CUD, JEŚLI WYJDZIE Z TEJ OPRESJI CAŁO. 
JAK TO  W ŻYCIU - NIGDY NIC NIE WIADOMO , CO ZA CHWILĘ Z CZŁOWIEKIEM SIĘ STANIE.

środa, 31 października 2018

DORWAŁAM SIĘ DO TEGO BLOGA,...

Jutro Wszystkich Świętych. Wysłałam  forsę, jak zwykle, córce Lusi, do Wałbrzycha, która  grobem mojej Mamy się zajmuje. Sama ma kwiaciarnię (była nauczycielka na emeryturze) i ozdabia  go , kiedy wysyłam jej pieniążki.
Starałam się wylizać z dolegliwości, jakie mnie ostatnio dopadły.  Od kilku tygodni intensywnie leczyłam paskudną biegunkę, która stale nawracała, a ja czułam się coraz słabsza. O jakiejkolwiek pomocy ze strony tut. personelu nie było mowy, podobnie jak z dietą. A że wysiadła  kuchenka elektryczna - musiałam kupić nową, by cokolwiek móc sobie ugotować, podgrzać,  Przysłano mi jakąś felerną, bo ledwo postawiłam gar z wodą, dno się zapadło i zakończyła się  możliwość  samodzielnego odżywiania się.  Zatem, nie mając wyjścia - kupiłam następną. Ta miała połamaną nóżkę i kabelek, który nie sięgał żadnego gniazdka. Skleciłam braki - nóżkę choć  zupełnie inną , niż ta, której zabrakło, ale  zawsze jakaś,  utrzymująca  się na podłożu, dodałam z poprzedniej, a kabel przedłużyłam  innym -  działa  łączonymi  gumkami, żeby trzymało się kupy. I tak zmajstrowane urządzenie działa, a ja  już z  podleczonym żołądkiem -  gotuję żarło, żeby się wzmocnić i dojść do siebie.
Żeby było do pary, a ja miałabym zajęcie - wysiadła stopa tak, że nie mogłam na niej stanąć, nie mówiąc o chodzeniu,  a tymczasem musiałam dotrzeć do łazienki   wielokrotnie, z powodu  rozstroju żołądka , więc moja "marszruta" tamże wyglądała tyleż żałośnie, co śmiesznie. Kuśtykałam, podskakiwałam na jednej nodze, próbowałam podeprzeć się na szczudłach, ale to nic nie dawało, bo nogę i  tak musiałam oprzeć o podłogę, by jakoś się przesunąć.  Smarowałam kilka razy dziennie tę nożynę, aż nieco podreperowałam, ale i tak zaczęła pobolewać w innym miejscu - tyle, że  nie tak  bardzo, jak poprzednio i  już zaczynam  nieco dobrzeć, Ale, czy  coś znów nie wysiądzie ? Na pewno - tak, bo podobnie dzieje się od lat. Jak jedną chorobę nieco  złagodzę, wyskakuje inna.  Nie ma zmiłowania, ani  złagodzenia parszywej doli, jaką mi zgotował los.
   Pokłóciłam się z częścią nowo poznanych krewnych i  tych, którzy  po wielu latach do mnie się odezwali .  Na tle politycznym, bo WSZYSCY, gremialnie  krytykują PiS i wybierają do  władz samorządowych starych złodziei, sprzedawczyków, aferzystów i zdrajców ojczyzny , czyli  totalną  opozycję, Napisałam do nich , co o tym myślę i nie zamierzam do nich więcej się odzywać.  A oni - "Gaba, otwórz oczy" jak bym to ja  była ślepa , głucha i głupia, a nie oni - nie umiejący wyciągać oczywistych wniosków, z oczywistych ich działań przez lata  rządów.
Kupiony obraz św. Jerzego, zabijającego smoka  wysłałam do Piotrka (na adres Wandzi), dzięki pomocy Dominiczki, opiekunce, bo  pośredniczki, które miały mnie odwiedzić i zabrać pamiątki gromadzone przeze mnie dla nich i zabrać ten obraz - zmieniły plany podróży i wybrały  zaproszenie Michała na swoje 70-lecie.  Jeżeli dożyję, a one  zechcą  odwiedzić mnie, przy okazji -  wizyta Wandy i Doroty nastąpi wiosną.
Ania, którą wybrałam na moją spadkobierczynię, odcięła się  całkowicie i nawet nie dzwoni, a to na skutek  mojej aluzji, że taki kontakt, jaki ona mi funduje - to żaden ,  doszła do wniosku, że skoro tak to odbieram ( jak mam odbierać, jeżeli jej wizyta odbyła się ok. rok temu,a mieszkali po drodze do mego Domu i  co jakiś czas - mogła wpaść ). Początkowo  odwiedzała  mnie  w miarę często i to  razem z  córkami, a teraz - kompletna izolacja.  Niech tak będzie. Nie mam  sympatyków, a jeśli - to na zbyt krótko.  Po prostu nie umiem być fałszywa i stwarzać pozory, kiedy fakty są inne i nie takie, jak bym chciała.
Dzwoniłam do Urzędu Kombatantów, bo pisałam o przysyłanie forsy na adres Domu, ale ich nie otrzymałam. Odpowiedziano , że będą przysyłać od  listopada. Ciekawe, kiedy odkryją dodatkowe "zarobki" i zechcą wcielić do ogólnej puli moich wpływów i od nich pobierać 70% dl siebie ? Tym razem nie dam się oskubać i  podejmę z nimi walkę. To są moje pieniądze - gratyfikacje za narażanie się na restrykcje  i wszelkie  niedogodności związane  z  walką z komuną.
No,  dość tego bazgrania ....

środa, 10 października 2018

TRAFIŁAM - NAWET NIE WIEM JAK...

NAWET NIE WIEM JAK, BO  HASEŁ CO NIEMIARA: KRESOWIANKA, KOWNO, LENGYELKA.BUDAPESZT1956, GABI LENGYELKA.... 
I WIEDZ TU, KTÓRE I W JAKIM POŁĄCZENIU ZASTOSOWAĆ. WAŻNE JEDNAK, ŻE JAKOŚ MI SIĘ UDAŁO DOPAŚĆ BLOGA, WIĘC CO NIECO NAPISZĘ. 
DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE POWOLI ZACZNĘ  SIĘ ZWIJAĆ, CZYLI PRZYGOTOWYWAĆ SIĘ DO WIECZNEGO SNU ,,, POD ZIEMIĄ.
NASZA PIELĘGNIARKA, KINGA  ZROBIŁA DOBRA ROBOTĘ I SPORA ILOŚĆ TOREBEK, JAKIE NAKUPOWAŁAM PRZEDE WSZYSTKIM NA PREZENTY OPYLIŁA. STRAT , JAK ZAWSZE, BO PRZECIEŻ JA NIE UMIEM Z SIEBIE WYDUSIĆ CENY, JAKĄ ZAPŁACIŁAM PRZY KUPNIE, A WIĘC POŁOWA LUB ZA DARMOCHĘ. ALE JA NIE SPRZEDAŁABYM ANI JEDNEJ. //JEDYNY WYŁOM ZROBIŁAM PRZY SPRZEDAŻY SWOJEJ KSIĄŻKI, ALE I TO NIE ZWRÓCIŁA MI SIĘ NAWET POŁOWA Z KOSZTU, JAKI PONIOSŁAM ZA WYDRUK.
ZEBRAŁO MI SIĘ NA  POZBYWANIE SIĘ RZECZY, BO WSZAK NIEBAWEM NIE BĘDĄ MI POTRZEBNE . BĘDĘSOBIE LEŻAŁA W URNIE I NIC MNIE NIE BĘDZIE OBCHODZIĆ, CHOĆ CHCIAŁABYM MIEĆ WIEŚCI TYLEŻ AKTUALNE , CO POMYŚLNE DLA MOJEJ POLSKI.  OBY ROSŁA W SIŁĘ I  POMYŚLNOŚĆ I LUDZIOM BYŁOBY LEPIEJ ŻYĆ. TEGO BYM CHCIAŁA I JEŚLI OBECNI BĘDĄ DŁUŻEJ RZĄDZIĆ JESTEM PEWNA, ŻE  ZROBIĄ WSZYSTKO , BY TO SIĘ ZIŚCIŁO.
A WIĘC ODDAŁAM NIEMAL WSZYSTKIE DONICE Z ZIELSKIEM, JAKIE MIAŁAM NA PARAPECIE , JESZCZE ZAMIERZAM POZBYĆ SIĘ JEDNEGO LUB DWÓCH,  ZROBIŁAM REMANENT W SZAFIE I SPORĄ CZĘŚĆ MAM ZAMIAR PRZEKAZAĆ JAKIEMUŚ KOMITETOWI POMOCY SPOŁECZNEJ, Z KTÓREGO PREZESEM JUŻ SIĘ DOGADAŁAM. z NASZYM KIEROWCĄ TEŻ UMÓWIŁAM SIĘ , ŻE ZAWIEZIE. DAM MU DZIESIĄTAKA, BY NIE CZUŁ SIĘ WYKORZYSTANY. WIĘCEJ NIE ZAMIERZAM, BO W KOŃCU ODDAJĘ SPORĄ CZĘŚĆ MOICH FAJNYCH CIUCHÓW I TO KOSZTUJE.
NIE WIEM, CZY URZĄD KOMBATANCKI BĘDZIE MI PRZYSYŁAŁ FORSĘ NA ADRES ZAMIESZKANIA, BO PISAŁAM DO NICH I PROSIŁAM, ALE ZA PAŹDZIERNIK PRZEKAZALI DO BANKU I NIC NIE   NAPISALI, CO ZAMIERZAJĄ Z NIMI ZROBIĆ. NAJWYŻEJ ZŁOŻĘ ZLECENIE STAŁE DO BANKU, BY PRZEKAZYWALI CO MIESIĄC  TU, DO SAMARYTANINA.
JESTEM JAKAŚ SŁABOSILNA, SERCE NAWALA I  NIE MOGĘ CHOZIĆ, BO MI BOLI NOGA  I TAK TROCHĘ JĄ WYKUROWAŁAM , BO PRZEZ KILKA DNI NIE MOGŁAM NAWET NA NIEJ STANĄĆ. PRZEZ TO NIE WYCHODZĘ DO PARCZKU, A TAK GO LUBIĘ I DOBRZE W NIM SIĘ CZUJĘ PRZEDE WSZYSTKIM PSYCHICZNIE.
CIEKAWA JESTEM, CZY DZIŚ OPEROWANO CIECIORA I JAK  TEN ZABIEG ZNIOSŁA ? MAM NADZIEJĘ, ŻE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.

niedziela, 7 października 2018

POWRÓT PO WIELU MIESIĄCACH

Zdołałam jakoś wpaść na ten blog zupełnie przypadkowo. No, ale powinnam wchodzić bez problemów od razu po wpisaniu nazwy , nawet niepełnej. Tymczasem miotam się i niczego nie znajduję, szukając godzinami. Nie wiem czy nadal będę musiała wyszukiwać blog, by wpisać parę słów , przemyśleń, wyrzucić z siebie złość, smuteczki, rozczarowania itp. przemyślenia.
Wandzia z Dorotką nie przyjadą w tym miesiącu, jak zapowiadały, bo mają inne plany. Okazało się, że w Polsce był na jakimś zjeździe matematyków brat Dorotki, Tomek, ale nawet do mnie nie zadzwonił. Nie omieszkałam zakomunikować obu Dziewczynom swój żal i rozczarowanie. Dorotka przekazała to Tomkowi, a on  doszedł do przekonania, że powinien mnie obłaskawić i zadzwonił z USA z usprawiedliwieniami i czymś , co przypominało przeprosiny. Pogadaliśmy, mnie już przeszła złość, pośmiałam się z tego wszystkiego, bo w końcu jestem po tylu rozczarowaniach, że to jedno więcej nie ma dla mnie już znaczenia. Roztkliwiam się tylko w zderzeniu z nieoczekiwaną sympatią, dobrocią, pamięcią.  Tak je wyczekuję, że  kiedy następują nie mogę uwierzyć swemu szczęściu. Nie  banalne komplementy, bo one mnie mało obchodzą i  nic dla mnie nie znaczą.
Irena nie odzywa się i zapowiadane wysłanie książki z powrotem nie następuje. Kontaktuję się natomiast z coraz mniej przytomną Alką. Ciecior natomiast ma się poddać drugiej operacji onkologicznej. Ci lekarze - to konowały. Zamiast od razu pozbyć się zagrożonego organu - robią sobie krotochwile z człowieka ciężko chorego, eksperymentując bez  żenady i zastanowienia,Operację ma mieć 9-go paźdź.  Oby wszystko skończyło się pomyślnie.
Nakupowałam tyle prezentów, że teraz kombinuję, jak je zbyć , oczywiście ze sporą stratą, bo choć nie kupiłam ich zbyt drogo, to na rynku kosztują o wiele drożej. Kinga, pielęgniarka, a którą dość długo byłam na pieńku - przez jej nieodpowiedzialność wobec mnie, kiedy miała mi pomóc, a tego nie zrobiła - teraz do rany przyłóż. Opyliła już 4 torebki i jeszcze dwie pozostały do upłynnienia.  Pewnie nie sprzeda, ale jakoś będę musiała się z tym pogodzić. Tak samo z butami. Co rusz kupuję nowe, by nie uwierały moje zbolałe stopy i zawsze natrafiam właśnie na takie, których nie mogę nosić, bo - za wąskie , za twarde itp. Albo odsyłam przy pomocy Moniczki, socjalnej i tracę kilkanaście zł. za wysyłkę albo polegują sobie latami w moim pojemnym tapczaniku i potem je rozdaję
Na imieninową kartkę, którą wysłałam Mirce w lipcu , otrzymałam od niej podziękowanie , co mnie uradowało, ale ona, jak zwykle, tylko o sobie. ani razu nie zapytała co u mnie. No, ale dobre i to.  Tyle, że dalszych telefonów nie będzie, bo ona wyjechała  do sanatorium, a po powrocie powinna zggłosić swój powrót, a ja nie zamierzam do niej dzwonić, bo nie mam takiej wewnętrznej potrzeby.
No, ale dość się nagadałam. Idę gotować makaron, który spożyję zamiast ohydnego obiadu, jaki oczekuje mnie z kateringu. Może jeszcze trafię na ten blog, a może nie... 

sobota, 1 września 2018

Listy do TVP i Ministerstwa Edukacji

Od razu humor mi się zepsuł, kiedy znów ujrzałam niedokształconą w mowie polskiej p. Joannę Bukowską - niewypowaidającą dżwięcznych spółgłosek typu ..........ś, ć, dź. Pisałam wielokrotnie, zwracając uwagę na szereg niedociągnięć i błędów u niemal połowy zatrudnionych w telewizji spikerek, reporterek, dziennikarek itp., które mają podobne wady językowe. I nic. Tak, jak by wymowa nie była istotną dla kierownictwa , przyjmującego do pracy osoby o tych fatalnych niedyspozycjach językowych. A to powinno być priorytetem w doborze kadry personalnej do tej instytucji, mającej kształcić i wychowywać młodzież, posługującą się, niestety , podobnymi niedociągnięciami wymowy ! Gdzie poloniści, kto ich kształci ? Głusi, niedosłyszący, bagatelizujący tak istotny dla Polaków szlifowanie ich poprawnego języka, szczególnie na forum publicznym ! Takich wad , tego samego sortu słyszę u absolwentek szkół teatralnych. Tak "sepleni" p. Kożuchowska, Szatan i szereg innych (mniej mężczyzn) aktorek i osób produkujących się publicznie !!! A już pani Bukowska Joanna wodzi w tej strasznej galerii prym . Nikogo nie obchodzi krytyka, ale przede wszystkim dbałość o nasz język. Jakie przeinaczenia rodem ze .... wschodu, czy licho wie skąd są niedopuszczalne.
Inna "choroba" językowa - to koszmarne akcentowanie słów typu : mu-zyka , zamiast mu-zy - ka, Ameryka, zamiast A-me-ryka, czyli wyjątki, o specyficznym akcentowaniu. A co najgorsze WSZYSCY , pozwalam sobie zauważyć NIEDOKSZTAŁCENI , , niewychowani w domach rodzinnych, szkołach... począwszy od nizin po przywódców państwa , , ministrów, i takich tam niby po studiach, a z tak wypaczonym polskim językiem. Do dzieła Pani minister Zalewska, poloniści ! Musicie to naprawiać ! Polski język ma być polski, a nie zrusyfikowany, czy z naleciałościami obcojęzycznymi. Niepocieszona Gabriela Dowgird , predwojenna, ogromnie czuła na poprawną polską mowę, nauczona poprawnie mówic i pisać PO POLSKU.

piątek, 24 sierpnia 2018

BIEG ZDARZEŃ....

Wysłałam list do Hani, ale , jak na razie - nie ma odpowiedzi, ale w końcu na niej (odpowiedzi) mi nie zależy. Nie dowiedziałam się, czy kuzyneczki warszawskie do mnie wybierają się, czy nie, bo trudno im przewidzieć z takim wyprzedzeniem ostateczną decyzję.  Kombinuję już jednak co by im kupić na prezenciki i oto wytrzasnęłam  jakąś kopię św. Jerzego zabijającego smoka, którą zamierzam dać Piotrkowi ku pamięci jego nieświętego ojca.. 
On i tak nie wie o jego licznych  grzeszkach, bo babiarzem był  niepoślednim i każdą spódniczkę musiał lub próbował zaliczyć. Natomiast mężem i ojcem  nie był najgorszym tyle, że mało przebywającym w domowych pieleszach, albowiem zawód, jaki uprawiał, czyli trenera koszykówki - ostatnio babskiego klubu - przekreślało te możliwości, a nawet były mu na rękę. Niestety wysiadł mu, na skłonie żywota, kręgosłup, chodził  schylony we dwoje i już raczej skończyły się jego podboje.  Mimo wszystko dzieci kochały go niewymownie, pewnie nie wiedziały, albo nie chciały wiedzieć o jego słabostkach, więc ta pamiątka winna być dla Piotra, wyrośniętego  60 iluś tam  letniego jego syna - dość cenna.
Nie dotarłam do chirurga ortopedy, do którego byłam zapisana, ani  na usg, bo wysiadła mi stopa i nie mogłam ruszyć z miejsca tak mnie bolała, a dziś - w trzecim dniu kontuzji jest lepiej, ale nie na tyle bym mogła pokusić się na wizytę w parczku. Wiecznie coś. Jedno podleczę - wyłazi następna przypadłośc i tak w kółko.
Ciecior nie dzwoni, jak zwykle nie dotrzymuje słowa i  choć zdaję sobie sprawę w jakim jest fatalnym położeniu - mogłaby  dać znać , jaki są prognostyki i jakim zabiegom jest poddawana, Bardzo się denerwuję.
Nie mam już nikogo z kim mogłabym pogadać  i mieć słuchacza tudzież  interlokutora o podobnych poglądach, bo nie mam siły gadać  z przeciwnikami  obecnie rządzących i przekonywać ich do czegokolwiek do czego nie chcą być przekonywani, bo i tak nic nie rozumieją i nie usiłują ani słuchać ani przekonywać się do spraw najbardziej oczywistych i realnych.

piątek, 17 sierpnia 2018

Pismo do S Walczącej


Gabriela Dowgird                                                   Wrocław, 20 sierpnia 2018 r.
ul. Świątnicka 25/27
52-018 Wrocław                                        Hanna Karniej-Łukomska
 DPS „Samarytanin”                         Stowarzyszenie „Solidarność Walcząca”
                                                                     ul. Barlickiego 28
                                                                    50-324 Wrocław


Tobie, wraz z Szefostwem Stowarzyszenia – chcę złozyć podziękowania za przyczynienie się do otrzymania przeze mnie odznaczenia „za zasługi dla Niepodległości”. przyznane przez Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Właściwie, największe „boje” z komunizmem staczałam w latach 50-tych jako uczennica Liceum Pedagogicznego we Wrocławiu, co skutkowało wydaleniem mnie ze szkoły z wilczym biletem. Ten epizod miał wielce znaczące skutki dla mego dalszego życia, przekreślając możliwość kształcenia się i zdobywania wiedzy na wyższych uczelniach, a co za tym idzie - pełnienia wybranego zawodu na satysfakcjonującym poziomie egzystencji, której byłam przez to pozbawiona.
Prawdę mówiąc zawsze stałam po właściwej stronie, tzn. pełnienia patriotycznych zadań z wielkim zaangażowaniem, do czego przyczyniło się wychowanie w rodzinie , oddanej Ojczyźnie. . Rozpoczęłam służenie Sprawie od okresu wojennego, jako kilkunastoletnia dziewczynka, zaangażowana w AK w charakterze łączniczki, w Kownie, na Litwie.
W okresie „Solidarności” - schorowana – nie mogłam się oddać takim akcjom, w jakich chciałam uczestniczyć, ale dawałam z siebie tyle , na ile stać mnie było sił, bowiem odwagi mi nie brakowało.
Jeszcze raz dziękuję za pamięć.
Otrzymałam także wsparcie finansowe w wysokości 417 złotych miesięcznie, co nie jest dla mnie, w tej sytuacji , bez znaczenia. Mamy paskudne wyżywienie, które , kupując potrzebne do życia witaminy (owoce, warzywa itd.) , nadto leki i inne potrzebne rzeczy - uzupełniam z własnych , już niezbyt wysokich do dyspozycji funduszy.
Martwi mnie tylko jedna rzecz. Mianowicie, nasze kierownictwo zechce tę kwotę dokooptować do emerytury i pobrać z całości dla własnych celów 70%, co w efekcie ,z tej przyznanej z Urzędu pieniędzy, pozostanie mi do dyspozycji niewiele ponad 200 zł.
Niezbyt cenię działalność, na naszą rzecz, kierownictwo , które nami zarządza, czyli Stowarzyszenie Ewangelickie Diakonii i Edukacji im. M. Lutra, bym z radością chciała dzielić się tym moim ostatnim dorobkiem.
Zamierzam odmówić oddawania finansowego przydziału tej grupie „władczej”, co , zapewne, będzie zarzewiem nie jednego już między nami konfliktu.

czwartek, 2 sierpnia 2018

OD WCZORAJ

Usiłowałam wczoraj napisać do Basi na jej blog. Niestety, mimo dwukrotnej próby umieszczenia dość długiej treści komentarza - nie wchodził. Zniechęcona, przerwałam dalsze próby, ale zadzwoniłam. Nie odebrała, więc wygłosiłam prośby, by jak będzie mogła i chciała niech oddzwoni. Telefonu zwrotnego nie było. Nie wiem, jak mam się z nią skontaktować ?
Basiu, jeśli wejdziesz tutaj, to oświadczam, że już bez Twego zezwolenia, ze względu na przeszkody - Twoje, niezadedykowane, tomiki  wierszy - przekazuję do naszej biblioteczki, by zainteresowani mogli je przeczytać. Nie ma sensu trzymać ich w szafkach i nie dać możliwości zapoznania się innym z ciekawym, wrażliwym twórcą, jaką jesteś, Basiu. Chciałabym tak cicho odejść, jak piszesz w swoim ostatnim wierszu, pełnym refleksji i zadumy. Ale, czy się uda, obawiam się, że nie.
Fotel przybył, Bardzo wygodny , ma szerokie siedzisko  i jestem , w sumie z niego zadowolona. Złożył mi kurier za  20 zł.

AKTUALIA

NARUSZYŁAM  TYM  MASAŻEREM STOPĘ I PRZEZ KILKA DNI NIE MOGŁAM NAWET NA NIEJ STĄPNĄĆ. MAŚCI NIE POMAGAŁY, AŻ WRÓCIŁA KINGA I  ZALECIŁA MI ZIM...